
Popyt ze strony instytucji finansowych na gotówkę zwykłego inwestora rośnie. Fala podaży taniego pieniądza z monetarnych drukarni zwłaszcza FED, EBC oraz Banku Chin urasta do rangi tsunami. Pieniądz ten jest tani w kontekście sztucznie niskich stóp procentowych, ale w dłuższej perspektywie to zgubna ułuda. Pęcznieją kolejne bańki spekulacyjne na rynkach akcji (zwłaszcza emerging markets), absurdalne ceny osiągają niektóre surowce przemysłowe i rolne. W takim klimacie, analogicznym do tego panującego u progu 2007 r. witamy rok 2010.
czytaj dalej